Biblioteka

        •  

          Biblioteka szkolna posiada w swych zasobach interesujące zbiory specjalne. Pośród prawie 1000 archiwalnych egzemplarzy znajdują się cenne wydawnictwa pochodzące z XIX i początku XX wieku. Najstarszą pozycją naszego zbioru jest książka z 1826 r. pt. „Panowanie Kazimierza Jagiellończyka, króla polskiego i wielkiego księcia litewskiego”. Inne ciekawe tytuły to publikacje naszego patrona – Augusta Witkowskiego – wybitnego fizyka i pedagoga. Jego podręcznik „Zasady fizyki” nazwano „klejnotem polskiej literatury naukowej”. Zbiory zawierające książki z różnych dziedzin wiedzy ukazują nie tylko strukturę księgozbioru biblioteki z ubiegłego stulecia, ale również warsztat edytorski, język i historię.

           

          • Sto lat temu w Krakowie...

          • Sto lat temu w Krakowie…

            dnia 24 marca 1926 roku, po raz pierwszy rozbrzmiała mowa polska nadana przez stację nadawczą, umieszczoną w gimnazjum przy ul. Studenckiej 12 w Krakowie. 

            „Ilustrowany Kuryer Codzienny” donosił:

            "Hallo! Hallo! Tu mówi Kraków!

            Wczoraj [24 marca] po raz pierwszy przemówił (…) Kraków, a słowa po falach powietrznych przeszły cały świat. Audycje (…) krakowskiej stacji nadawczej były na razie tylko próbą, albowiem jeszcze nie jest ustalonem, jakiej długości będzie fala krakowska, ponadto zanim stacja uznaną być może za zdatną do niezawodnych nadawań musi przejść szereg prób (…) w Krakowie, próby te nie są łatwe, ze względu na sąsiedztwo z osławioną już nie tylko u nas, ale i w pobliskich krajach stacją dębnicką (…) Broadcasting krakowski musi więc korzystać tylko z tych nielicznych godzin w czasie których na mocy układu z krakowskim Radio klubem, Dębiki milczą (…)”.

            Wczorajsze próby na ogół w zupełności się powiodły. Słowa było doskonale słychać, jak się dowiadujemy również i w promieniu 30 kilometrów od Krakowa. W programie tej pierwszej próby był odczyt o historii powstania krakowskiej radiostacji nadawczej, która powstała z inicjatywy i kosztem ministerstwa oświaty oraz zarządu powszechnych wykładów uniwersyteckich. Zarząd stacji sprawuje kuratorium okręgu szkoln.[ego] Stację wybudował inż. Skrypczeńko z Krakowa (…)”.

            „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, 1926, nr 84 z 25 marca, s. 4-5

            Radiostacja przy gimnazjum im. St. Witkowskiego przy ul. Studenckiej 12 w Krakowie, 1926 r.

            NAC, sygn. 1-K-1260

            /Archiwum Narodowe w Krakowie, profil FB/

          • Czytanie bywa ryzykowne

          • Czasem uważna lektura prowadzi do zaskakujących konsekwencji, na przykład w postaci identyfikacji z głównym bohaterem utworu. Oto czytelnik tak intensywnie wniknął w treść "Pana Tadeusza", że nie tylko utożsamił się z przydomkiem Jacka Soplicy, lecz również zaczął realizować "obowiązki duszpasterskie". Ciekawi nas jedynie, czy któraś jeszcze lektura wywarła nań równie przemożny wpływ.

          • Nawzajem!

          • "To jedna z lepszych książek, jakie w życiu przeczytałem! Polecam jeszcze: Lema "Solaris"!!! 

            Greetings to my friends and school library" (podpis nieczytelny)

            (Pozdrowienia od anonimowego czytelnika odnalezione w "Astronautach" Stanisława Lema, Czytelnik, Warszawa 1953 r.)

          • Prahejt

          • Drogi Czytelniku, który w epoce przedinternetowej zadałeś sobie tyle trudu, by stworzyć stosowną pieczęć, miast bazgrać długopisem lub ołówkiem na stronie tytułowej! Czy było warto?..

          • O wyższości konika krakowskiego nad wschodniogalicyjskim

          •  

            W naszym bogatym księgozbiorze znajdują się także pozycje z dziedziny geografii regionalnej. W książce pod tytułem "Krajoznawstwo ze szczególnem uwzględnieniem Małopolski" autorstwa dr. Karola Kwiecińskiego, wydanej we Lwowie w 1921 r., znaleziono następujący fragment:

            "Ileż nas uczy porównanie takich zabawek, ich stylu i zdobnictwa, np. z Kalwarji krakowskiej a... przemyskiej. Taki np., wycięty z drzewa, konik wschodnio-galicyjski, z melancholijnie przegiętą szyją i opuszczoną ku ziemi głową, na dwu nogach - w porównaniu z krakowskim, czerwonym czworonogiem, o sztywnym karku, z zadartą głową, o bystrym ruchu!". 

            Warto podkreślić, że autor (profesor szkoły realnej w Tarnopolu i wiceprezes Polskiego Towarzystwa Turystycznego we Lwowie) wykazał się szlachetnym naukowym obiektywizmem, doceniając walory krakowskiej sztuki ludowej. 

            Ciekawym historii naszej Szkoły przypominamy, że V Liceum jest kontynuatorem średniej Szkoły Realnej w Krakowie, założonej 1 września 1871 r., dlatego jako spadkobiercy tej samej tradycji tym bardziej dziękujemy za profesjonalizm "kolegi po fachu". I niech nam dr Kwieciński wybaczy poufałość.

          • Zagadka dla młodzieży

          • Gdzież, ach, gdzież miało swoją siedzibę Towarzystwo Geograficzne?..

            ("Górny Śląsk : prace i materiały geograficzne" pod red. prof. dr. Antoniego Wrzoska, Kraków 1955)

          • Stare druki

          • „Na podstawie uchwały Krajowej Rady Bibliotecznej (KRB) podjętej na posiedzeniu w dniu 15 grudnia 2023 r. dotyczącej przesunięcia daty granicznej starego druku z roku 1800 na 1850, Rada Wykonawcza Konferencji Dyrektorów Bibliotek Akademickich Szkół Polskich (RW KDBASP) rekomenduje objąć szczególną ochroną zbiory z I połowy XIX stulecia, ulokować je w magazynach jako stare druki, które powinny być lepiej zabezpieczone, oraz poddać je procedurom udostępniania, jakimi objęte są stare druki. Procedury te charakteryzują się większym rygorem udostępniania.”

            Z momentem podjęcia takiej decyzji Biblioteka V LO automatycznie weszła w posiadanie trzech starych druków. Są to książki wprowadzone już dawno do księgozbioru, ale traktowane jak zwykłe, choć bardzo stare egzemplarze.

            Starym drukiem jest zatem najstarszy egzemplarz naszego księgozbioru: „Panowanie Kazimierza Jagiellończyka króla polskiego i w. księcia litewskiego wyjęte z rękopisów Jana Albertrandego biskupa zenopolitańskiego, wydał Żegota Onacewicz profesor statystyki i dyplomacji w Uniwersytecie Wileńskim. Z wizerunkami, kartami geograficznemi i tablicą genealogiczną", wydany w 1826 r. w Warszawie.

            Są to także „Dwaj Sieciechowie” Juliana Ursyna Niemcewicza (r. 1830) oraz „Poezje” Adama Naruszewicza z r. 1835.

            Publikacje dostępne są w czytelni, zachęcamy więc wszystkich zainteresowanych historią książki i druku do skorzystania z tej okazji. Wszystkim zaś, którzy planują wydać kiedyś książkę historyczną lub też prowadzą pamiętnik, polecamy pod rozwagę motto naszej najstarszej publikacji:

            ”Powinnością Dziejopisa jest, powiedzieć o rzeczach tak jak się stały”

          • Miłuj bliźniego

          • Perła spontanicznej twórczości uczniowskiej. Na wewnętrznej okładce „Konrada Wallenroda” ktoś (być może uczennica Sapalska) stworzył krzyżówkę z hasłem: „Miłuj bliźniego”. Być może to refleksja po lekturze.

             
             
          • Do wszystkich Poetów, apel

          • Drodzy Poeci, jeśli kiedykolwiek dopadnie Was zniechęcenie i poczucie, że nikt Waszych wierszy nie czyta, że Wasze godzinami cyzelowane kompozycje padają jak perły przed wieprze, że Wasze słowa nikogo i niczego w nikim nie poruszają, nie poddawajcie się. Otóż - czytają. Otóż - poruszają i to na tyle, żeby nie zwalczyć w sobie chęci podzielenia się z innymi czytelnikami wrażeniami z lektury i to ołówkiem na kartach książki wypożyczonej z biblioteki.

            Zatem, Poeci, piszcie.

             

            (Dopisek ołówkiem: „Urocze, nie?” znaleziony w książce Co zostanie? Antologia młodej poezji. Wybór i oprac.: Z. Łączkowski. Przedmowa: Z. Łączkowski. Warszawa: IW Pax 1992)

          • Dymiący piecyk

          • "Spółdzielnia Kominiarzy

            Kraków ul. Smoleńsk 37

            Przed tygodniem na naszą prośbę przysłano pracownika z Waszej Spółdzielni do wyczyszczenia piecyka w bibliotece. Przy pierwszym paleniu w tym piecyku okazało się, że piec dymi identycznie, jak przed wymiataniem go. Prosimy uprzejmie o powtórne delegowanie pracownika, celem skontrolowania co jest powodem awarii i doprowadzenie piecyka do możliwości palenia.

            Dyrektor"

            Brak daty i podpisu uniemożliwia nam ustalenie czasu i osoby, która napisała pismo, ale bez wątpienia był to początek sezonu grzewczego, do którego i my się przygotowujemy. Skarżącym się zaś był niechybnie kolejny z Kierowników V Zakładu. Ustalmy fakty: 

            1. Pismo zostało odnalezione w czeluściach bibliotecznej szafy.

            2. Napisano je na maszynie, a pożółkły papier odsyła do czasów słusznie minionych.

            3. Pełen swoistego wdzięku styl i socjalistyczna nowomowa ("Wasza Spółdzielnia", "doprowadzenie piecyka do możliwości palenia") z dużym prawdopodobieństwem sugeruje lata sześćdziesiąte.

            Dymiący piecyk przez dziesięciolecia był palącym problemem Polaków, nie tylko pracujących w bibliotekach, na dowód czego publikujemy epokowy wiersz Mistrza Konstantego. 

             

            TEATRZYK „ZIELONA GĘŚ”

            ma zaszczyt przedstawić

            „Dymiący piecyk”


             

            Występują:
            CHÓR POLAKÓW
            DYMIĄCY PIECYK
            OSIOŁEK PORFIRION
            i DZWONY

            CHÓR POLAKÓW:
            (basem, wierszem)
            My tu od wieków stoimy,
            a ten piecyk ciągle dymi.
            Czy to w lecie, czy też w zimie
            piecyk dymi, piecyk dymi,
            ach, geopolitycznymi
            racjami jesteśmy wyni*

            *szczeni

            DYMIĄCY PIECYK:
            O, biedny, biedny jam piecyk,
            od wieków te same rzecy.
            Od tej ściany do tej ściany
            cały piec zaczarowany,
            więc czy to w lecie, czy w zimie
            dymem natrętnym dymię
            i nic się, ach, nic nie zmienia,
            a ci Polacy modlą się i grają Szopena,
            och!

             

            CHÓR POLAKÓW:
            Cudu! Cudu!
            „Jak jarmużu bedłki”, (?)
            tak cudu pragnie lud!.

             

            OSIOŁEK PORFIRION:
            (z narzędziami)
            Nic nie rozumiem. Nie ponimaju. I do not understand.
            (Wynosi popiół, czyści rury, czyli wykonuje kilka prostych czynności zduńskich)

             

            PIECYK:
            (przestaje dymić)

             

            CHÓR POLAKÓW:
            (natychmiast z radości pogrąża się w pijaństwo i dzwoni w dzwony)

             

            DZWONY:
            Bum-buum tedeum!

             

            CHÓR POLAKÓW:
            (konkluzja)
            Nasz piecyk cudem zreparowany,
            lecz Osiołek Porfirion to gość podejrzany.
            (biją Porfiriona)



            K U R T Y N A

            1946, pierwodruk: «Przekrój» 1946, nr 86

            Oficjalna witryna Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego (kigalczynski.pl)

             

             

             
             
          • Jak to drzewiej bywało, czyli perypetie c.k. nauczyciela

          • Nie od dziś profesorowie V Zakładu cieszą się zasłużoną opinią kompetentnych nauczycieli. Dzięki uprzejmości pana Jacka Wojciechowskiego z Poznania otrzymaliśmy pismo z 1873 r., dotyczące pewnej arcyciekawej rozmowy kwalifikującej, a właściwie – testu plasującego, jaki przeprowadził Józef Łepkowski na prośbę Władysława Miłkowskiego. Oto treść zaświadczenia, napisanego pięknym pismem odręcznym:

            „Wielmożny Pan Dr Władysław Miłkowski nauczyciel pomocniczy przy c. k. Wyższej Szkole Realnej w Krakowie, zgłosił się do mnie, z życzeniem abym się przekonał czyli umie po rosyjsku tak dokładnie aby z tego języka na polski mógł przekładać. Wyegzaminowawszy Go, widzę że kwalifikacye na tłumacza posiada.

            W Krakowie 17 Marca 1873 r.

            Łepkowski Józef”

            Niezawodne kompendium wiedzy o V Zakładzie, czyli pozycja „W Krakowie przy Studenckiej 1871 – 2001” pod red. Grzegorza Małachowskiego, podpowiada, że Władysław Miłkowski w latach 1872-1873 był w Szkole Realnej nauczycielem języka polskiego. Czyżby rozmowa z Józefem Łepkowskim zaważyła na decyzji o zmianie zawodu?..

            Ciekawą postacią jest także autor dokumentu, Józef Łepkowski. Najprawdopodobniej chodzi o Józefa Aleksandra Łepkowskiego herbu Dąbrowa (ur. 4 lipca 1826 w Krakowie, zm. 27 lutego 1894 tamże). Był to polski archeolog i historyk, encyklopedysta, filozof, działacz społeczny, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, poseł wirylista w 1885 w czasie trwania V kadencji Sejmu Krajowego Galicji.

            Dokument po 150 latach trafia do naszych bogatych zbiorów archiwalnych.