Wymiana ze Szwajcarią (2008)

Wymiana ze Szwajcarią 21.09-28.09.2008 r.

W tym roku szkolnym po raz drugi odbyła się wymiana językowa ze Szwajcarią. W dniu 21.09.2008 grupa 22 uczniów w bardzo silnym składzie wraz z dwiema opiekunkami, wyruszyła spod „Groteski” w długą nocną podróż do Heerbrugg, małego miasteczka położonego w kantonie St.Gallen, tuż przy granicy z Austrią. Wyjeżdżaliśmy w strugach deszczu, pełni obaw jaka pogoda przywita nas w Szwajcarii. Do Heerbrugg dotarliśmy w poniedziałek rano. Po całonocnej podróży łyk alpejskiego, cudownie świeżego powietrza od razu postawił nas na nogi. Przed nami był cały dzień wrażeń. W szkole przywitano nas śniadaniem. No i przede wszystkim kawą, czego niektórym bardzo było trzeba. Po śniadaniu uczniowie szwajcarscy zapoznali naszą grupę nie tylko ze szkołą, ale i ze swoim krajem, organizując pokaz przy wielu stanowiskach z różnymi zadaniami. Przed udaniem się do domów ze swoimi gospodarzami, obejrzeliśmy jeszcze wspólnie DVD o Szwajcarii. Do wieczora mieliśmy czas na zakwaterowanie się i odpoczynek. Wieczorem natomiast spotkaliśmy się w kręgielni. To była pierwsza okazja do integracji. Moim zdaniem bardzo udana:)

Wtorek 23.09. przywitał nas szarym niebem i już nie było tak „alpejsko”. Tego dnia pojechaliśmy do St. Gallen. Najpierw zwiedziliśmy bibliotekę katedralną z bardzo bogatym zbiorem starodruków, a potem w grupach mieszanych polsko-szwajcarskich uczniowie zwiedzali miasto, mając za zadanie zebrać konkretne informacje. Wyniki quizu miały wyłonić zwycięską grupę. Popołudnia nie da się opisać. To trzeba poczuć, a przynajmniej spróbować sobie wyobrazić. Zwiedzaliśmy bowiem fabrykę czekolady „Maestrani”, zwaną też Schoggiland. Obejrzeliśmy film o historii fabryki, a następnie cały cykl produkcyjny. Przewodniczki były mile zaskoczone zainteresowaniem naszych uczniów, a oni rzeczywiście mieli wiele pytań. Nakarmieni czekoladą wróciliśmy zadowoleni do domów.

Środa 24.09. stała pod znakiem wycieczek krajoznawczych. Oj było warto! Pogoda cudna i krajobrazy również. Udaliśmy się do kurortu Bad Ragaz, skąd pomaszerowaliśmy do wąwozu Tamina, słynącego od wieków z leczniczej wody. Idąc wąziutkim wąwozem wyżłobionym przez wodę spływającą ze skał wdychaliśmy pełną piersią samo zdrowie. Tylko żeby na głowę się nie lało! Po wspólnym obiedzie w Bad Ragaz, w drodze powrotnej postanowiliśmy wpaść na chwilę do Lichtenstein. W zasadzie bardzo łatwo ten kraj, trochę większy od chustki do nosa, przejechać i nawet go nie zauważyć. Dobrze że nasi szwajcarscy gospodarze z nami byli. Stolica kraju Vaduz na pewno nie jest metropolią. Ale za to jak urokliwe położona!

W czwartek 25.09. mieliśmy zdobywać góry, ale pogoda nam przeszkodziła. Padało i było zimno. Nic to – w Szwajcarii nie brakuje atrakcji. Pojechaliśmy do Winterthur, do Technoramy. Technorama to centrum nauki. Misją Technoramy jako centrum nauki jest pokazanie wiedzy i technologii w dynamicznym i zajmującym otoczeniu. Cała wystawa jest interaktywna, z ponad 500 stacjami doświadczalnymi dotyczącymi różnych tematów, łącznie z teatrem doświadczenia na temat wysokiego napięcia. Było dużo zabawy i nawet humaniści inaczej spojrzeli na zjawiska fizyczne. Ze zrozumieniem :)

Spędziliśmy tam parę godzin, co dało pogodzie czas na poprawienie się, więc w drodze powrotnej podjechaliśmy dosłownie na chwilkę nad Jezioro Bodeńskie, do Rorschach. Wszak nie wypadało nie zobaczyć tego pięknego jeziora.

Piątek 26.09. powitał na piękną słoneczną pogodą. Dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania serowarni w Stein w kantonie Appenzell, znanym właśnie z wyśmienitych serów. Zapachy jakże odmienne od fabryki czekolady, ale produkty równie smaczne. Zapoznaliśmy się z produkcją serów, najpierw oglądając film, a potem hale produkcyjne. Nie omieszkaliśmy również zakupić trochę flagowych produktów w fabrycznym sklepie. Na szczęście kierowcy zgodzili się zabrać nasz sery, ale tylko w specjalnym schowku w bagażniku. Wiadomo, do Polski daleko, a ser rządzi się swoimi zapachowymi prawami. Popołudnie spędzone na własną rękę z gospodarzami zwieńczyła wspólna biesiada u jednej z naszych szwajcarskich dziewcząt, a konkretnie w Rebstein, w domu parafialnym, bowiem ojciec naszej gospodyni jest pastorem. Dziewczęta przygotowały dla nas tradycyjne fondue, z zakupionego właśnie w Stein sera. Smakowało wyśmienicie. Po wspólnej uczcie przyszedł czas na pożegnalną dyskotekę. Tak właśnie, pożegnalną, albowiem nadchodziła sobota – dzień naszego powrotu do Polski.

W południe, 27.09 zebraliśmy się po raz ostatni przy naszym autokarze na parkingu szkolnym. Jak to przy pożegnaniach bywa, nie obyło się bez łez. Młodzież bardzo się ze sobą zżyła. Wszędzie jeździliśmy razem, a i wieczory organizowali sobie w miarę możliwości w jak największej grupie. Czy to na kręgielni, w klubach, czy na własnych włościach mieli okazję poznawać siebie nawzajem, kulturę nowego kraju i przede wszystkim szlifować język. Problemów z komunikacją nie było. Z drugiej strony rozstanie nie było aż tak bolesne, bowiem od rewizyty dzieliły nas tylko trzy tygodnie.

W drodze powrotnej skorzystaliśmy jeszcze z okazji i zatrzymaliśmy się na kilka godzin w Innsbrucku. Kolejny alpejski kurort mógł nas zauroczyć swoim położeniem u podnóża gór, piękną architekturą i międzynarodową atmosferą. Opuszczaliśmy kraje alpejskie w słońcu, podziwiając panoramę gór i alpejskie jeziora. Po całonocnej jeździe Polska powitała nas gęstą mgłą. Ale my ciągle mieliśmy przed oczami góry, słońce i szwajcarski porządek.

Rewizyta 20.10 - 25.10.2008

Trzy tygodnie szybko minęły i już mogliśmy witać naszych gości na dworcu PKP. Wszystko było przygotowane i zapięte na ostatni guzik, tylko jak zwykle martwiliśmy się o pogodę. Wszak to już koniec października i różnie mogło być. W większości mieliśmy szczęście.

20.10. o godz. 16.21 dotarli do nas po męczącej podróży z trzema przesiadkami. Wiadomo więc, że na ten dzień nie było żadnych planów. Goście musieli odpocząć. Chociaż młodzież regeneruje szybko siły i na pewno wieczorem niektórzy gdzieś się umówili.

21.10. przyjęliśmy naszych gości w szkole. Po oficjalnym powitaniu w auli przez dyrekcję szkoły, pokazaliśmy film o Krakowie, aby przygotować naszych gości na zderzenie z wielkim miastem. Jest to przeżycie, jeśli się mieszka w kraju, którego największe miasto jest dwa razy mniejsze od Krakowa. Potem nasi uczniowie pokazali swoim kolegom szkołę i udali się z nimi na lekcje. Popołudnie było zarezerwowane na zwiedzanie Krakowa z przewodnikiem. Okazało się podwójnie udane, bowiem nasz przewodnik okazał się być znany na świecie, a to za sprawą umieszczenie go w szwajcarskim przewodniku po Krakowie. No proszę :)

22.10. był dniem refleksji i zadumy. Szwajcarzy pojechali na zwiedzanie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Po takim dniu zostawiamy naszym gościom wolne popołudnie, aby mogli sami zadecydować, jak chcą je spędzić.

Czwartek 23.10 - zero szczęścia jeśli chodzi o pogodę. Lało i nie było zbyt ciepło, ale akurat nie martwiło nas to zbytnio, bo w planach mieliśmy zejście pod ziemię. Czyli zwiedzanie kopalni soli w Wieliczce. Udaliśmy się tam komunikacją miejską, co okazało się być pomysłem dobrym ze względu na koszty, szybkość dojazdu i brak problemów z parkowaniem. Kopalnia zawsze robi duże wrażenie na naszych zagranicznych gościach. Tak było też tym razem. Popołudnie zostało przeznaczone na zakupy, co akurat przy niesprzyjającej pogodzie okazało się trafnym rozwiązaniem.

Piątek 24.10 to ostatni dzień pobytu Szwajcarów w naszym pięknym grodzie. Ten dzień został przeznaczony na zwiedzanie. Najpierw grupa udała się na Kazimierz, a stamtąd na zwiedzanie Wawelu. O 19.00 spotkaliśmy się już wszyscy razem na pożegnalnej kolacji w „Przysmaku Staropolskim”. My też chcieliśmy się pożegnać tradycyjnym polskim daniem, więc zaserwowaliśmy naszym gościom... pierogi. Smakowały bardzo. Ale młodzież miała jeszcze inne plany. Pożegnali się więc z nami, opiekunami, i udali się w miejsce, gdzie mogli spalić spożyte kalorie.

Krótka to była wizyta – cztery dni, to za mało, żeby do programu dodać jeszcze inne atrakcje. Wieczory spędzane w rodzinach na pewno dostarczyły naszym gościom wrażeń z życia w Polsce. Zresztą nie tylko w rodzinach spędzali tych kilka wieczorów. Inne rozrywki też mieli. Młodzież przecież wie, gdzie i jak się bawić w Krakowie.

W sobotę 25.10 o godz. 10.07 staliśmy na peronie i machaliśmy do niknącego na horyzoncie pociągu, zabierającego naszych szwajcarskich przyjaciół do krainy czekoladą i serem płynącej.

Mamy nadzieję, że kontakt ze szkołą w Heerbrugg na tej wymianie się nie zakończy.

Uczniowie biorący udział w wymianie ze Szwajcarią w roku szkolnym 2008/09:

  • Agnieszka Marcinkowska 2a
  • Magdalena Klimek 2a
  • Robert Dorczak 2a
  • Jerzy Wilczek 2a
  • Alicja Duda 2a
  • Weronika Kopka 2b
  • Aleksandra Kluzik 2c
  • Ewa Średnicka 2d
  • Michał Gurgul 2d
  • Agata Pałach 2g
  • Monika Gasińska 2g
  • Beata Skiba 2g
  • Joanna Morek 2g
  • Krzysztof Klimek 2g
  • Piotr Pasierbiński 2g
  • Michał Wodniak 2g
  • Wojciech Łopata 2g
  • Dominik Barwacz 2g
  • Anna Szarowicz 2g
  • Jakub Konieczyński 2h
  • Karol Wójcicki 2h
  • Patryk Ryniak 2h

Opieka: Maria Zborczyńska-Płodzień, Iwona Jankowska-Rabiega