Seesen 2015

Dodane 15.10.2015 przez Bartosz Biegun

Sprawozdanie pobytu uczniów Jacobson Gymnasium z Seesen w marcu 2015 roku w Krakowie

 

Wieczorem, w piątek 6. marca 2015 polski pociąg punktualnie dowiózł grupę młodzieży wraz z nauczycielami z Seesen w Dolnej Saksonii, przybywającą do Krakowa na wymianę z V LO. Na dworcu wreszcie poznaliśmy osobiście naszych partnerów z Niemiec, z którymi już od kilku miesięcy korespondowaliśmy przez internet. Goście byli raczej znużeni po dziesięciogodzinnej podróży, więc wszyscy rozeszliśmy się szybko do domów, aby odpocząć.

Weekend spędziliśmy integrując się grupami z naszymi gości i oprowadzając ich po części turystycznych atrakcji Krakowa. Powolnym spacerem obchodziliśmy miasto i zawieraliśmy nowe znajomości. Pogoda dopisywała, więc mogliśmy korzystać z ostatnich dni zimy na topniejącym już lodowisku, pokazać okolicę naszej szkoły, a także stoczyć bitwę na laser-tagu.

W poniedziałek Niemcy zostali oficjalnie przywitani przez Pana Dyrektora. Razem z nimi obejrzeliśmy film o zabytkach naszego miasta, które następnie uczniowie poszli zobaczyć na żywo, bowiem razem z przewodnikiem udali się na zwiedzanie Starego Miasta. Po południu, kiedy już wrócili zadowoleni z wycieczki, rzucili się dalej aby spacerować po Krakowie, a jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc była galeria handlowa, gdzie już drugi dzień z rzędu potrafili spędzić dużą część popołudnia. Oprócz tego zabraliśmy naszych gości do domu strachów, dla podniesienia adrenaliny, oraz do skosztowania tradycyjnych polskich pierogów. Furorę zrobiły pierogi ruskie.

Następnego dnia zaplanowane zostało zwiedzanie starej, żydowskiej dzielnicy Krakowa - Kazimierza. Pogoda cały czas dopisywała, więc bardzo chętnie przebywaliśmy na świeżym (jak na krakowskie standardy) powietrzu.

We środę pogoda zaczęła się psuć, więc zadowoleni, że uda nam się uciec przed deszczem, schowaliśmy się w podziemnym kompleksie zabytkowej kopalni soli w Wieliczce. Oczywiście wrażenie zrobiła wyrzeźbiona w soli kaplica św. Kingi. Chłopcy zaś wczuli się w role kopalnianych koni i z wielką radością dali się zaprząc do wyciągającego sól kieratu. Stałym punktem programu było też kupowanie pamiątek. Ponieważ nawet po skończonym zwiedzaniu deszcz nie ustał, trzeba było zorganizować czas pod dachem. Duża grupa poszła do kina, zaś reszta rozpierzchła się ponownie na zakupy.

Czwartek przyszedł czas na zapoznanie się z historią najtragiczniejszego okresu w dziejach obydwu narodów - pojechaliśmy do obozów zagłady Auschwitz-Birkenau. Ogromne miejsce kaźni zrobiło gigantyczne i przerażające wrażenie, któremu nikt nie potrafił się oprzeć. Nadszedł czas refleksji, a nasi goście płakali rzewnymi łzami nad losem pomordowanych w obozie Polaków, Żydów…

Po powrocie uczestniczyliśmy w warsztatach robienia pizzy w Trattorii na Focha. Zjedliśmy pyszny obiad, a większość wybrała się jeszcze na kręgle.

W piątek nastąpiła już ostatnia część zwiedzania. Znów w deszczu udaliśmy się do Collegium Maius oraz do podziemi Rynku, aby jeszcze bardziej zagłębić naszych gości w historię Krakowa. Dzień był czasem kupowania pamiątek i gorączkowego przygotowań do wyjazdu, oraz wspólnych spotkań, aby jak najdłużej nacieszyć się swoim towarzystwem.

W sobotę wczesnym popołudniem nasi goście niestety musieli już wracać do Niemiec. Na dworcu autobusowym uściskom i pożegnaniom nie było końca, zdarzyły się nawet łzy w oczach. Pocieszeniem jest tylko to, że już w czerwcu zobaczymy się na pewno jeszcze raz.

 

 

Sprawozdanie z pobytu grupy uczniów V Liceum w Krakowie w Seesen u podnórza Gór Harz

 

Dzień pierwszy

Nasz wyjazd rozpoczął się późnym wieczorem 14.06. Towarzyszyło nam III LO z Krakowa, które zostawiło nas pod szkołą w Seesen ,następnego dnia, w poniedziałek. Zobaczymy ich dopiero za tydzień, gdy będziemy razem wracać do domu.

Nasi niemieccy partnerzy czekali na nas i przywitali bardzo gorąco, choć na zewnątrz było tylko kilka stopni. W stołówce szkolnej czekało na nas śniadanie i gorąca kawa, a z nieba padało i padało… Po przywitaniu nas przez pana dyrektora Stefana Bungert ruszyliśmy na oglądanie szkoły. Z pewnością nie jest tak okazała jak nasza, ale ma za to dużo więcej miejsca. Pan dyrektor wspomniał, że nasze kontakty trwają już od 11 lat i ma nadzieje, że będziemy się czuć w Niemczech jak u siebie . Po tygodniu pobytu będziemy mogli powiedzieć, czy rzeczywiście tak było.

Popołudnie zostało zaplanowane na oglądanie miasteczka, pierwsze zakupy i…odpoczynek po prawie 11 godzinnej podróży autobusem. Niektórzy poszli spać, niektórzy długo opowiadali swoim „rodzicom” o tym gdzie mieszkają i jak żyją na co dzień. Zapowiadało się ciekawie.

 

Dzień drugi

Niestety znowu padało i nie chciało przestać. Prognozy też nie są pocieszające. Od rana siedzieliśmy na lekcjach, gdyby jeszcze człowiek rozumiał cały czas co do niego mówią, można by to jakoś wytrzymać. Dopiero matematyka przemówiła…łatwizna!

Po 2 godzinach przyszła kolej na zwiedzanie Seesen , w dwóch grupach słuchaliśmy co mają do opowiedzenia nasi niemieccy koledzy i koleżanki o swoim mieście. O 11.00 zostaliśmy przyjęci prze pana burmistrza w ratuszu miejskim, całe wystąpienie tłumaczył Alexander Janik. Stamtąd zaprowadzono nas do muzeum miejskiego, które mieści się w prześlicznym małym zameczku. Pan przewodnik opowiadał bardzo ciekawie o historii i roli miasta w średniowieczu, o zakładach Steinway i pierwszych fortepianach światowej sławy, które powstały właśnie tu w Seesen. Na jednym z fortepianów stojących w muzeum zagrała nam wspaniały koncert Kaja Lekan. To było coś!!

 

Dzień trzeci

Wreszcie zaświeciło słońce!!! Prognoza była wspaniała a my od rana szykowaliśmy się na wycieczkę w góry. Dzisiaj w programie Quedlinburg , Thale i tajemniczy Hexentanzplatz, na którym czarownice tańczą w Noc Walpurgii. Podróż nie była zbyt długa, ale humory wspaniałe i wszyscy się świetnie bawili klucząc wąskimi uliczkami uroczego Quedlinburga, potem była wspaniała zabawa na letnim torze bobslejowym, piękne widoki i niestety, jak się później okazało, jedyny tak słoneczny i ciepły dzień z całego naszego pobytu w Seesen.

Po 17.00 wróciliśmy zmęczeni ale naprawdę szczęśliwi po całym dniu wędrówki.

 

Dzień czwarty

Oj niedobrze, znowu lekcje i wspólny obiad w szkolnej stołówce. Nasza jest o niebo lepsza!!! A fizyka brzmi znośniej po… polsku. Brrrr. Dobrze , że w piłkę będzie można pograć bez problemu.

 

Dzień piąty

Dzisiaj wybraliśmy się do Wolfsburga i do Muzeum interaktywnego Pheno. Zabawa była super! Można było pochodzić „do góry nogami”, pogadać z robotem, obejrzeć tornado ogniowe. Wszyscy bawili się doskonale, nawet nauczyciele grali na tzw „flipperach”. Ciekawe kto wygrał??

 

Dzień szósty i siódmy

Nareszcie weekend i można będzie dłużej pospać. Niektórzy planują basen , ale z pewnością nie na wolnym powietrzu, jest tylko + 12 stopni i pogoda nas wciąż nie rozpieszcza. Część wybiera się do Hannoveru na zakupy a część do Hamburga. Będziemy grillować i łazić po sklepach. W poniedziałek znowu w drogę…tym razem do domu.

 

Dzień ósmy

Trzeba się zapakować, chyba przybyło rzeczy, tylko skąd one się wzięły??

Rano wyjazd do cudnego Goslar, starego miasta górniczego w którym w średniowieczu wydobywano rudy różnych metali u podnóża góry Rammelsberg. Pani przewodnik długo opowiadała o historii Goslar a deszcz padał i padał, dobrze , że mówiła po polsku.

Dzień był tak ponury i zimny, że nawet te dwie wolne godziny nie cieszyły jak zwykle.

Po południu , po wspólnym grillu zebraliśmy się do domu. III LO przyjechało ok. 20.00 i wtedy się zaczęło…chyba tylko nauczyciele nie płakali. Pożegnaniom nie było końca, wciąż ktoś wsiadał i wysiadał z autobusu, w końcu pani profesor się zdenerwowała i zagroziła, że ci co nie są w środku , zostają.

Ale to nic! Jesteśmy umówieni już na wspólne wakacje w Polsce i w Niemczech.

Było fajnie, szkoda, że trzeba wracać.

Do zobaczenia za rok!!

 

Seesen
Seesen
Seesen
Seesen
Kraków
Kraków
Kraków