Yad Vashem

Dodane 02.12.2015 przez Bartosz Biegun

Niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem, które odmieniło na zawsze losy Żydów był Holokaust. Nie dziwi więc nikogo, że muzeum dokumentujące tę niewyobrażalną tragedię znajduje się w centrum Jerozolimy i przerażając treścią potrafi jednocześnie zachwycić rozmachem.

Yad Vashem, bo tak nazywa się miejsce pamięci Shoah odwiedziliśmy w ostatni dzień naszego pobytu w mieście. Położone na zboczu wzgórza, składa się ono z dwóch elementów. Pierwszym jest właściwe muzeum które opisuje historię Żydów w Europie        w XX wieku. Sale na początku przedstawiają codzienność różnorodnego życia które biło między innymi w Polsce zanim wybuchła wojna. Cała wystawa ma charakter cyfrowy, dookoła mogliśmy posłuchać nagranych wypowiedzi świadków tamtych zdarzeń. Kolejne pomieszczenia przedstawiały początek i rozwój antysemityzmu jak również i dojście do władzy nazistów w Niemczech. Stare plakaty propagandowe straszyły wypowiedziami tak krzywdzącymi, że trudno mi zacytować je nawet w sprawozdaniu.

Dalej oglądaliśmy już tragiczne losy Żydów w czasie wojny. Od historii statku „Saint Louis”, którego kapitan starał się wywieźć kilkuset ludzi do Ameryki, ale który nie otrzymał pozwolenia na przybicie do portu; przez wspomnienia opowiadane przez łzy mimo upływu lat  o stopniowym upadku życia w okupowanej przez Hitlera Europie; aż po dokładną dokumentację funkcjonowania gett. Mimo, że Izraelczycy powrócili do swojego kraju z różnych części świata i nie wszyscy znają dobrze miejsce Polski w ich historii, dla mnie niezwykle istotne było to, że historia opowiedziana w muzeum jest nam tak geograficznie bliska. To w Krakowie, Łodzi i Warszawie działy się te największe tragedie. Na jednej z historycznych map przedstawiającej Getto rozpoznałem ulice gdzie mieszkałem, bawiłem się i którymi chodzę do szkoły. Rzadko tak daleko doznaje się odczucia jednocześnie tak osobistego i refleksyjnego.

Kolejnym elementem wystawy były obozy śmierci. Każdy, kto odwiedził Auschwitz wie jak dewastujące uczucia temu towarzyszą. Materiały zgromadzone w Yad Vashem opisują działanie tego przemysłu i przywołują najgorsze wspomnienia z tych miejsc. Dalej zagląda się do wielkiej biblioteki, gdzie przechowuje się dane zmarłych. Kopuła nad salą pokryta jest kilkoma tysiącami zdjęć, ale segregatory dookoła dają lepsze pojęcie o jedenastu milionach pomordowanych.

Nowoczesna architektura budynku przypomina pryzmat, który przebija się przez górę Herzl. Wychodząc po tych traumatycznych przeżyciach z drugiej strony góry widać panoramę Jerozolimy, szumiącą życiem miasta. Jest to bardzo refleksyjne miejsce, ponieważ pokazuje,   że jednak Izrael przetrwał zagładę i istnieje.

Druga połowa to park pamięci ponad muzeum. Każde drzewo jest podpisane plakietką jednej z osób należących do Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W honorowym miejscu rośnie drzewo Ireny Sendlerowej, której postawa była niezwykle odważna nawet wśród tych, którzy ryzykowali życie by ratować Żydów. Najwięcej „Sprawiedliwych” to Polacy, około 25% wszystkich odznaczonych – w tym cała organizacja „Żegota”. W parku znajduje się wiele pomników upamiętniających poszczególne wydarzenia, getta, osoby czy zniszczone społeczności, my zatrzymaliśmy się na chwilę przy pomniku Janusza Korczaka. Jednak największe wrażenie zrobił na nas podziemny „pomnik dzieci”. Jest to całkowicie ciemny korytarz pokryty lustrami w których odbijają się płomienie świec, co daje gwieździsty efekt. Cały czas słyszymy imiona i wiek tysięcy z miliona zamordowanych żydowskich dzieci, na przemian w jidisz, po polsku, hebrajsku i angielsku.

Podsumowując, Yad Vashem to miejsce które trzeba odwiedzić, żeby dobrze zrozumieć Izrael. Według nazwy nie jest to muzeum a pomnik, bo celem jego działania nie jest po prostu przekazanie informacji o Holokauście, a rzeczywiście działa to jak bardzo rozbudowane miejsce upamiętnienia w którym zawsze płonie ogień dla zmarłych. Nie można się  tam natomiast spodziewać niczego innego niż refleksji nad tragedią, która oby nigdy więcej się nie wydarzyła.

Aleksander Cieśla