Masada i Morze Martwe

Dodane 02.12.2015 przez Bartosz Biegun

Kolejnym etapem naszego zwiedzania Izraela była położona na skraju Pustyni Judejskiej starożytna twierdza – Masada. Mimo panującego gorąca i pustynnej samotności twierdza wywarła na nas niesamowite wrażenie. Trudno było wyobrazić sobie w jaki sposób starożytni byli w stanie funkcjonować w tak surowym, położonym z dala od cywilizacji miejscu.
 Kiedy wyjechaliśmy z tętniącej życiem Jerozolimy widok pustkowia oddalonego jedynie parę kilometrów od miasta wywołał niemałe zdziwienie. Pierwszy przystanek zrobiliśmy jeszcze przed Masadą, by w pełni zobaczyć krajobraz pustyni. Spotkaliśmy jedynie Beduinów pędzących kozy po skalistych wzgórzach. Po orzeźwiającym soku z granatu ruszyliśmy dalej. W twierdzy byliśmy w okolicach południa, więc już na początku wszystkich opanowało zmęczenie spowodowane nieznośnie gorącym i dusznym powietrzem. W takich chwilach nie mogliśmy wyjść z podziwu dla ludzi, którzy na co dzień zmagają się z takimi temperaturami. Spacerując po twierdzy, a raczej po pozostałościach po niej podziwialiśmy systemy magazynowania wody, łaźnie oraz ruiny dawnej dumy Heroda – Pałacu Zachodniego. Na prawie każdym kroku odkrywaliśmy coraz to nowe sekrety oraz niesamowite legendy tego tajemniczego miejsca.
 Następnie pojechaliśmy nad Morze Martwe, gdzie skorzystaliśmy ze słonej przyjemności kąpieli. Każdy mógł bezpiecznie unosić się na wodzie i oddawać się leczniczym działaniom soli oraz błota. Zaopatrzeni w odmładzające mydełka i z resztkami błota we włosach ruszyliśmy dalej odkrywać kolejne zakątki Izraela.

Julia Sładek

PS. Nasze zdjęcia są zupełnie nietypowe. Jak w Ashdod (tekst Agnieszki), tak i tutaj piasek obecny w powietrzu odebrał mu przejrzystość, a krajobrazowi barwy.