Wyjazd do USA

Dodane 14.01.2014 przez Bartosz Biegun

Pobyt w USA rozpoczął się spełnieniem marzenia wielu z nas. Kiedy wyszliśmy z lotniska w Newark, aby dotrzeć do Hunterdon Central Regional High School na parkingu stał czekający na nas żółty school bus, taki sam jak te widziane przez nas w amerykańskich filmach czy kreskówkach. Podróż do Flemington – miasta, w którym mieści się szkoła do której uczęszcza amerykańska część naszego American Team upłynęła szybko. Kiedy dotarliśmy na miejsce, rozpoczął się istny szał, każdy z nas chciał jak najszybciej poznać swojego Amerykanina, znanego wcześniej jedynie z Facebooka czy e-maili. Pierwszy wieczór upłynął w miłej atmosferze, gdyż każdy z nas pojechał ze swoją host family do ich domu, gdzie poznał pozostałych członków rodziny.

Jet lag towarzyszył większości z nas w trakcie pierwszego dnia wizyty w państwie Baracka Obamy. Nie przeszkodziło nam to jednak w chodzeniu na zajęcia naszych amerykańskich przyjaciół z ogromnym entuzjazmem. Warto wspomnieć, iż tamtejszy system edukacji całkowicie różni się od naszego: lekcje trwają 80 minut, każdy codziennie ma 4 te same przedmioty, które co 3 miesiące są wymieniane na kolejne przez samych uczniów. Poza trygonometrią czy chemią organiczną można uczęszczać na zajęcia z gotowania, szycia, pisania kreatywnego czy tworzenia telewizji, w trakcie których uczniowie poznają tajemnice tworzenia programów oraz kręcą szkolne wiadomości codziennie wyświetlane w każdej sali przed pierwszą lekcją. W trakcie pobytu każdy z nas próbował wziąć udział w jak największej liczbie różnych zajęć, gdyż kto by nie chciał nauczyć się szyć, lepić z gliny czy zostać gwiazdą amerykańskiej telewizji szkolnej, chociaż kilka przedmiotów cieszyło się szczególnym zainteresowaniem. Był to na przykład CWS, czyli Comprehensive World Studies, mniej więcej odpowiednik naszej wiedzy o społeczeństwie.

Jednakże pobyt w Stanach Zjednoczonych nie polegał jedynie na uczęszczaniu do szkoły. Każde popołudnie oraz wieczór spędzaliśmy z naszymi Amerykanami na różnego rodzaju rozrywkach jak laser tag czy wspólne imprezy oraz ogniska. Te wszystkie chwile spędzone wspólnie pozwoliły stworzyć z naszego American Team grupę naprawdę dobrych znajomych, gdzie każde z nas odnalazło miejsce dla siebie. Co więcej, obie grupy przełamały stereotypy na temat swoich narodów i zrozumieliśmy, że chociaż Ameryka jest krajem całkowicie innym od tych europejskich, to jej mieszkańcy są tak naprawdę bardzo do nas podobni.

Kolejnym aspektem wymiany były wyjazdy do trzech miast: Filadelfii, Nowego Jorku oraz Waszyngtonu. Pierwsze z nich zwiedziliśmy wspólnie z naszymi, którzy wozili nas swoimi wspaniałymi samochodami z automatyczną skrzynią biegów. Droga z Flemington do Filadelfii była dość długa, na szczęście FUN z utworem We Are Young oraz Nicki Minaj z jej Starships, które ciągle leciały w radio, umiliły tę podróż, a zarówno Polacy jak i Amerykanie udowodnili, iż są narodami posiadającymi nieskazitelne umiejętności wokalne. Podobnie było z Nowym Jorkiem, na który przeznaczony został jeden dzień, w trakcie którego mogliśmy zwiedzić co tylko chcieliśmy, jedynym wspólnym punktem był wieczorny obiad na Times Square. Ten system świetnie się sprawdził, gdyż część z nas zainteresowana sztuką mogła odwiedzić Metropolitan Museum of Arts czy obejrzeć spektakl na Broadway, gdy inni zwiedzali Statuę Wolności oraz the Empire State Building. Ostatnia wycieczka, ta do Waszyngtonu, była jedyną, na którą pojechaliśmy wspólnie autobusem, lecz podobnie jak w Nowym Jorku, na miejscu podzieliliśmy się na grupy w zależności od tego co chcieliśmy zobaczyć, gdyż wybór był ogromny. Kapitol, memoriały Prezydentów USA czy National Space and Air Museum wraz z jego ogromnym McDonaldem – te wszystkie miejsca kusiły.

Podobno to co dobre szybko się kończy. Na pewno tak było w tym przypadku. Pobyt w Stanach Zjednoczonych upłynął zaskakująco błyskawicznie, ledwie udało się niektórym z nas poznać zawiłe korytarze szkoły (do której uczęszczało kilka tysięcy uczniów), a już musieliśmy wracać. Smutek był wszechobecny, lecz zdawaliśmy sobie sprawę, że za rok to Amerykanie przyjadą do nas. Doceniliśmy również media społecznościowe dzięki którym członkowie American Team są ze sobą w kontakcie do dzisiaj.

 

Autor: Artur Kula